Szalona sobota, czyli dwadzieścia sześć filmów w pięć godzin

Dwudniowa formuła festiwalu nie pozwala widzom i jurorom na nudę. W sobotę od rana do wieczora trwały kolejne pokazy konkursowe i rozmowy z twórcami. Tuż przed wielkim finałem Bogusław Morka wyśpiewał największe przeboje muzyki filmowej. Oto przegląd sobotnich projekcji w filmowym skrócie.

Drugi dzień festiwalu Nowe Kino Nowy Sącz upłyną w szalonym tempie. W sobotę obejrzeliśmy dwadzieścia sześć filmów w pięć godzin. Poranny blok filmowy rozpoczął film „Madness” w reżyserii Adrian Szczepaniaka, eksperymentalny obraz łączy kino aktorskie, animacje 2D i wideoklip, po szaleństwie ze zgubną technologią przyszedł czas na „Hamleta”Agaty Marciniak, to surrealistyczna opowieść w komediowym wydaniu. Odległa od klasycznego dzieła Szekspira. Wystarczy wspomnieć, że tytułowy bohater jest transwestytą. – Trudno było wejść w tę rolę? – pytał aktora Robert Gliński, dyrektor artystyczny festiwal. Okazało się, że trudno. I to dosłownie, bo do roli trzeba było wejść w szpilki. „Letarg” Sylwii Rostak to kino drogi i dwóch bohaterów: Marcela i małej Igi, która niczym Sokrates, przez zadawanie pytań prowadzi rozmówcę do prawdy. „Kucyk” Macieja Barczewskiego, produkcja doceniona w USA z Marianem Dziędzielem w roli głównej, to historia relacji dziadka i wnuczka. Pierwszy przeczuwając zbliżającą się śmierć opowiada chłopcu o naturze czasu („gdy jesteś szczęśliwy przyspiesza, gdy cierpisz wlecze się niemiłosierne”) i wręcza niezwykły prezent. „Mundur” Mikołaja Piszczana to historii Doroty, która szyje mundury oficerom Wermchtu, pewnego dnia decyduje się wejść w układ z wrogiem. Bohaterem „Karmy” Piotra Jelenia jest Oskar, który bierze udział w kibolskich ustawkach, a pewnego dnia na swojej drodze spotyka niezwykłą kobietę. „Hawajski Różaniec. Marzenia nic nie kosztują”obraz Huberta Klimko-Dobrzanieckiego o pewnym stróżu szkoły filmowej z nerwica natręctw, poprzedził”Krótki dystans” w reżyserii Giovanni Pierangeli’ego. Opowieści o trudnej miłości między dwojgiem braci. Po drugim festiwalowym, a pierwszym sobotnim bloku konkursowym widzowie spotkali się z twórcami pod wodzą Roberta Glińskiego. 

Trzeci blok festiwalowy rozpoczął film „Jestem Tomek” Pawła Son Ngo, o młodzieńcu fatalnie zakochanym w ogrodniczce. Bartosza Jakusz w „Nieprzystosowanych” snuł wizję świata po apokalipsie. „Pilot” Daniel Le Hai, to czarno-biała opowieść o tym, że świat nie zawsze jest czarno-biały. Zwłaszcza w realiach wojny, gdy bohaterka staje przed dramatyczną decyzją. „Mleko” Urszuli Morgi jest o miłości niemożliwej między dojrzałą kobietą, a nastolatkiem. Między nimi stoi zakochana nastolatka. Z rywalką łączy ją silna, bo rodzicielska, więź. „Powrót” Damiana Kocura to film o trudnych rozliczeniach z przeszłością, a „Niekoniecznie o Jędrzeju” Olgi Kałagate to rzecz o nieoczekiwanym powrocie z zaświatów. Pokaz zamknęły „Złe uczynki” Piotra Domalewskiego.  W kolejnym bloku obejrzeliśmy  bitwę małej dziewczynki, czyli „Pokój Wojny” Pawła Cichońskiego, surrealistyczne „Poletko. Krótki film o ciszy czyli historia pozornej śmierci Pająka zwanego Ego” Andrzej Lorenca. Jak opowiadał w Sączu autor, to film o sile medytacji, który powstał bezinteresownie. Bez żadnych funduszy. „Wiosna” Barbary Szewczyk przeniosła w świata duchów, zjaw i mgieł. To filmowa ilustracja prozy Brunona Schulta.
Mateusz Czuchnowski i jego „Sen o Warszawie” to dramatyczny obrazek z życia imigranta w mieście nietolerancji. W „Castingu” Katarzyna Iskra opowiedziała historię Zosi, która wyjeżdża powalczyć o rolę marzeń z malutką córeczką na ręku. „Romantik” Mateusz Rakowicza -z główną rolą Roberta Więckiewicza – zamknął przedostatni pokaz konkursowy. 

Na zakończenie widzowie festiwalu „Nowe Kino Nowy Sącz” przenieśli się do postapokaliptycznego świata „P.M 2.5 – 6” Piotra Biedronia. Powrót do zwyczajności, czyli krótka podróż ojca i syna, to „Zwłoka” Konrada Domaszewskiego. O relacjach, tym razem między kobietami, było w filmie „Za zdrowie słońca” Katarzyny Krapacz. To sensualna opowieść inspirowana opowiadaniem Tove Jansson. Na koniec ostatniego pokazu konkursowego zostało „Zaburzenie” w reżyserii Juliana Tałandziewicza i „NDR” Grzegorza Dębowskiego. Pierwszy o ukrytych pragnieniach pewnego bibliotekarza, drugi o  życiowych zmaganiach mistrza wyłudzania. 

Po każdym bloku konkursowymi filmowcy spotykali się z widzami. O arkanach sztuki filmowej, anegdotach z planu i drodze od inspiracji do realizacji, opowiadali w rozmowie z Robertem Glińskim, dyrektorem artystycznym festiwalu Nowe Kino Nowy Sącz.

 

 

 

Post Author: Edyta Mikołajewicz